Kiedy nieruchomość trafia na rynek, pierwsze wrażenie robi zdjęcie elewacji i ogrodu. Nie rzut, nie opis metrażu, nie parametry techniczne – zdjęcie. Kupujący w ciągu kilku sekund decyduje, czy kliknąć dalej, czy przewinąć. Ogród i taras mogą w tym momencie zadziałać albo nie zadziałać – i różnica między tymi dwoma scenariuszami przekłada się na konkretne pieniądze, nie na estetyczne odczucia.
Agenci nieruchomości od lat powtarzają, że dobrze zaaranżowany ogród skraca czas sprzedaży i podnosi cenę ofertową. To nie jest marketingowy slogan – to obserwacja z rynku, którą potwierdza wystarczająco dużo transakcji, żeby traktować ją poważnie. Mechanizm jest prosty: kupujący kupuje wyobrażenie o życiu w danym miejscu, nie tylko metry kwadratowe. Taras z ładnie zaaranżowaną zielenią sprzedaje styl życia. Taras z plastikowymi donicami i wypłowiałą trawą w pojemnikach sprzedaje zaniedbanie – nawet jeśli sam budynek jest w świetnym stanie.
Problem polega na tym, że większość właścicieli nieruchomości przygotowujących dom do sprzedaży inwestuje w odświeżenie wnętrz i pomija przestrzeń zewnętrzną. Tymczasem koszt profesjonalnej aranżacji tarasu z donicami, meblami i oświetleniem to ułamek tego, co właściciel może zyskać na cenie transakcyjnej. Przy nieruchomościach w wyższym segmencie ta kalkulacja jest jeszcze wyraźniejsza – kupujący w tym segmencie zwracają uwagę na każdy detal i każde niedopatrzenie.
Duże donice betonowe są w tym kontekście produktem, który działa na kilku poziomach jednocześnie. Wizualnie nadają przestrzeni charakter i wagę – dosłownie i w przenośni. Duży format w betonie architektonicznym sygnalizuje, że właściciel podszedł do aranżacji poważnie, nie przypadkowo. Kolorystycznie beton architektoniczny współgra z większością elewacji i nawierzchni tarasowych dostępnych na polskim rynku. Praktycznie – nie wymagają konserwacji, stoją na zewnątrz przez cały rok i wyglądają tak samo dobrze w marcu jak w lipcu, co ma znaczenie przy nieruchomościach, które są fotografowane i pokazywane przez cały rok.
Z perspektywy inwestycji ważna jest też trwałość. Właściciel, który kupuje donice na potrzeby sprzedaży nieruchomości, może po transakcji zabrać je ze sobą i ustawić na tarasie nowego domu. Beton architektoniczny nie traci wartości użytkowej z roku na rok – element wyprodukowany dziś będzie wyglądał tak samo za osiem lat. To inne myślenie niż przy dekoracyjnych dodatkach ogrodowych, które po jednym sezonie nadają się co najwyżej do wyrzucenia.
Aranżacja ogrodu pod sprzedaż ma swoje zasady, które różnią się od urządzania przestrzeni dla siebie. Przy urządzaniu dla siebie wybierasz rośliny, które lubisz, kolory, które ci odpowiadają, układ, który pasuje do twoich nawyków. Przy przygotowaniu nieruchomości do sprzedaży celem jest przestrzeń, która spodoba się możliwie szerokiemu gronu kupujących. Oznacza to stonowane kolory, czyste linie, zieleń w dobrej kondycji i brak elementów mocno indywidualnych. Donice betonowe XXL w neutralnym kolorze – jasna szarość lub antracyt – spełniają te kryteria lepiej niż większość alternatyw. Są wystarczająco eleganckie, żeby podobać się w wyższym segmencie, i wystarczająco neutralne, żeby nie odstraszać kupujących o innych gustach.
Rozmieszczenie donic przy przygotowaniu nieruchomości do sprzedaży warto przemyśleć pod kątem fotografii, nie tylko użytkowania. Donica ustawiona w kadrze przy wejściu głównym lub przy drzwiach tarasowych pojawia się na każdym zdjęciu i buduje pierwsze wrażenie. Kompozycja przy narożniku tarasu wygląda dobrze na zdjęciach z drona, które coraz częściej są standardem przy ofertach w wyższym segmencie. Warto też zadbać o to, żeby rośliny w donicach były w dobrej kondycji – sucha ziemia i zwiędłe liście na zdjęciach ofertowych robią dokładnie odwrotne wrażenie niż zamierzone.
Przygotowanie nieruchomości do sprzedaży to inwestycja z określonym zwrotem. Ogród i taras to element, który w Polsce jest nadal niedoceniany przez sprzedających – a doceniany przez kupujących. Ta asymetria tworzy przestrzeń, w której niewielki nakład na aranżację przestrzeni zewnętrznej może przełożyć się na realną różnicę w cenie transakcyjnej. I to jest argument, który działa niezależnie od tego, czy ktoś interesuje się designem, czy nie.
